Przejdź do głównej zawartości

BLOGOSFERA

Stan:zaczytany zaprosiła mnie do współpracy, a dzięki niej powstał wpis Blogosfera

Ola zadała mi pytanie:
Czy spostrzegasz Internet oraz blogosferę pozytywnie, czy negatywnie? Co jest pozytywnego, co negatywnego?


A ja jej odpowiedziałam:
Jestem nowym blogerem, ale już spotkałam się z krytyka, jak i strasznie miłym przyjęciem. Ale może od początku. Moim zdaniem Internet jest pozytywny. Owszem, zawiera wiele rzeczy, które nie powinny się w nim znaleźć, ale skoro takie są, to prawdopodobnie ktoś ich "potrzebował". W tej kwestii należy uważać i rozmawiać z dziećmi oraz z osobami starszymi, które się interesują dostępem do "wszelkiej" wiedzy. W sieci jesteśmy anonimowi. Bzdura. Oczywiście wiele osób tak myśli, ale do każdego idzie dotrzeć. I nie chodzi mi tylko o ludzi, którzy na portalach pokazują dosłownie wszystko, ale i o takich, co chcą się ukryć. Nawiązuję tu do hejtu, jaki jest w sieci. Czy się podpiszemy, czy też dodamy opinię jako anonimowi uczestnicy - można taką osobę znaleźć. Owszem, każdy ma prawo do swojego zdania, jeśli coś mu się nie podoba może o tym napisać. Ale nie możemy być wulgarnymi, czy ranić uczuć innych. Pisanie "nie nagrywaj vloga, bo jesteś gruba", czy "idź do lekarza, bo masz głos jak kaczka" jest nie na miejscu. Zastanówcie się, zanim kogoś obrazicie, bo może ktoś jest chory i jego wygląd czy głos, nie zależy od niego? Grupowe krytykowanie też nie jest fair. Nie nasyłajcie ludzi, czy to na blogerów, czy na autorów, którzy dopiero zaczynają, aby ci czytali same złe opinie. Grupowa krytyka i wpływ na ogół jest dziwny. Jeśli faktycznie Ci się coś nie podoba, drogi czytelniku, to pokaż swój poziom i napisz to kulturalnie. A jeśli nie znasz bloga, strony, czy książki, to nie pisz, że jest „do bani”, bo nikt Ci nie uwierzy – jeśli ktoś przeczyta i nagle większość dostanie pozytywnych opinii. To chyba tyle moich negatywnych początków. Jeśli chodzi o mój blog, to z początku było ciężko. Walka o każdą książkę, o współpracę, z wydawcą czy z autorem. Ludzie krytykowali, że nie potrafię pisać, że nie czytam „znanych” książek, lubianych autorów. Moje początki były – pewnie jak u każdego – oblane potem, ale nie łzami. Nie poddałam się. Postanowiłam pisać i czytać. Czytać i pisać. Kto chciał, ten czytał to, co napisałam. Kto był miły, ten mnie poprawił, ważne, że pisałam z serca. Debiutanci mnie docenili. Wydawcy też. Teraz współpracuje i czytam co chcę. I o to mi chodziło. Gdy przychodzi paczuszka z książkami, cieszę się jak małe dziecko, a zaraz przychodzi chwila konsternacji „kiedy ja to przeczytam?”. Później chwila mobilizacji i już jest. Plan działania. Zdjęcie. Czytam. I później, albo pisze, albo odstawiam recenzji na później. Czasem bowiem trafiam na książki, których nie da się ocenić zaraz po ich przeczytaniu. To jest fajne i dziwne zarazem. Kiedy czytasz książkę i ona Cię wciąga, bo jest w gatunku, który uwielbiasz i dobrze znasz – jest super. Ale kto ma odwagę, aby poznać coś nowego? Nowy gatunek, czy nowego autora i napisać o nim co myśli? Każdy z nas kiedyś zaczynał. Debiutantom należy się ogromny szacunek, że mają odwagę coś napisać. Coś nowego lub starego w swoim stylu. Na moim blogu jest już kilka debiutów i warto było je przeczytać. Poznałam w ten sposób i fajnych ludzi, jak i zarówno tych mniej towarzyskich. Na pewno zapamiętam nawiązane współprace, a miłe słowa już zawsze będą w moim sercu. Są oczywiście i tacy autorzy, którzy nie odpisują na wiadomości, którzy pracują lub unieśli się dumą i nie chcą mieć nic wspólnego z nowymi blogerami – a może to tylko moje zdanie? Ale są i tacy autorzy – za co serdecznie dziękuję i pozdrawiam – którzy sami do Ciebie napiszą, sami Ci książkę podeślą i sami zapytają, czy Ci się podoba to, co napisali. Takie osoby są przeze mnie odbierane jako pracowite – bo cały czas coś piszą – ale i towarzyskie. Wiele śmiesznych dialogów już przeprowadziłam, a blogerem jestem od października. Więc da się. Ogólnie trzeba dużo pozytywnej energii i dystansu do tego, co się robi. Jeśli zaczynacie „żyć” w wirtualnym świecie, musicie być pozytywnie nastawieni. Musicie dawać dużo od siebie, a z każdym dniem ludzie będą wymagać jeszcze więcej od Was - co jest strasznie pozytywne, bo przez to się rozwijamy. Poznajemy innych i poznajemy też samych siebie. Czy damy radę? Czy wytrwamy? Czy mimo barier, damy radę wzbogacić ten świat? Pozytywnie i pełna optymizmu udzielam odpowiedź: TAK! Damy radę! My blogerzy i Wy autorzy!

Odsyłam Was do całego wpisu Oli => Blogosfera bo jest co czytać, a i może sami zmienicie zdanie na niektóre tematy? ;)

Ściskam Was moi Drodzy
Czytelnicy!




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W cieniu magnolii - Anna Płowiec

@bjcczyta ”Niewinna gra w pokera w domu Alicji okazała się nowym rozdaniem nie tylko kart, ale i uczuć. Kiedy serce Alicji rozdarło się pomiędzy dwóch mężczyzn, nie wiedziała jeszcze, że konsekwencje swoich wyborów będzie czuła przez wiele lat. Nie potrafiła oprzeć się przystojnemu Leszkowi. Nie spodziewała się, że cichy i spokojny Janek pojawi się przypadkiem w jej życiu i wywróci wszystko do góry nogami. Gdzieś pomiędzy starymi kamienicami pięknego Krakowa, w szalonych latach 90, gdy wszystko wydawało się możliwe, splatają się historie miłości i pożądania. W cieniu magnolii to poruszająca historia o burzliwych uczuciach, bliskości i wyborach dokonywanych przez każdego z nas. Ta powieść daje nadzieję i pokazuje, że warto zaufać uczuciom, nawet gdy sądzimy, że świat zwrócił się przeciwko nam. Czy utracona przed laty miłość ma szansę się odrodzić? Czy los okaże się dla Alicji łaskawy i przyniesie jej upragnione szczęście?”

Róża Krull na tropie TOM 2: Lustereczko, powiedz przecie - Alek Rogoziński

Dziś wyjątkowy dzień, dzień miłości. Ponoć w takim magicznym dniu każde wyznanie miłości zostaje docenione i zapamiętane na lata. Ja chciałabym wyznać miłość do autora. Alek Rogoziński zawładnął moją duszą swoją książką Jak Cię zabić, Kochanie? Tak romantyczny tytuł zaowocował wielkim uczuciem. Pisałam więc do autora co jakiś czas, pytając kiedy mogę się spodziewać kolejnych doznań czytelniczych. Z czasem zauważyłam, że Alek chce się mnie pozbyć. Próbował nie raz, nie dwa, a do trzech razy śmierć , ale nie udało się ;) No cóż, bywa. Jako niespełniona fanka wiedziałam, że muszę znaleźć sposób, aby książę komedii kryminalnej odwzajemnił moje uczucie. Serce nie sługa, więc musiałam posunąć się do mrocznych i zakazanych środków. Autor bowiem nie wie, że mam pewnego pomocnika, który podsunął mi rozwiązanie. Lustereczko, powiedz przecie czym Alka zauroczyć? Odpowiedź była szybka, ale jakże mroczna: Ten łasuch jest w związku z Różą Krull, lecz daj mu mały prezent i będziesz cool.

ZŁAP LICZNIK <=> KONKURS #3