Z debiutami bywa różnie, to wiadomo nie od dziś. Kiedy wydawnictwo NovaeRes zaproponowało mi do recenzji książkę Małgorzaty Ciechanowskiej byłam pewna, że literatura kobieca nie może być nudna. Pamiętam jak dziś, jak bardzo się cieszyłam, że przyjdzie do mnie lekka i bardzo cieniutka książka, idealna na jeden wieczór. Nie spodziewałam się jednak tego, że sto sześćdziesiąt stron będę czytała prawie dwa tygodnie... Zazwyczaj przed napisaniem swojej opinii nie czytam innych, lecz w tym wypadku inaczej się nie dało. Myślałam, że może coś źle zrozumiałam, może miałam ciężki okres i nie potrafiłam docenić przekazu autorki. Jednak nie. Okazało się bowiem, że oczekiwania czytelnicze nie zostały zaspokojone u większości odbiorców. Z życia zdeklarowanej singielki była książką, w której autorka udowodniła, że ma swój charakterystyczny styl i nie boi się balansować na granicy pomiędzy zaangażowaniem, a znudzeniem. Gdyby nie opisy wnętrz pomieszczeń, detali, sukienki i tak dalej, byłaby to nap...