
Obowiązki związane ze współpracą
recenzencką na tyle dobrze się rozwijają, że zazwyczaj nie mam czasu na lekturę
inną niż ta dostarczona mi przez współpracujące ze mną wydawnictwa. Poza tym
praca, druga praca, dom – sami rozumiecie…
Miewam jednak takie momenty, że
nakręcona pozytywnymi opiniami internautów, daję się namówić do zakupu książki,
nieznanych autorów. Również tych, którzy w tym trudnym rzemiośle stawiają swoje
pierwsze kroki. Tak się stało z Idealną. Okładka wręcz mnie zahipnotyzowała! Krążyłam wokół niej jakiś czas, w końcu
się poddałam i kupiłam egzemplarz. Bez zwłoki przystąpiłam do lektury.
Książka z pozoru dotyczy młodego
małżeństwa: Anity i Adama. Młodzi i piękni, każde z nich samodzielne,
zaangażowane w prace z sukcesami zawodowymi. Teoretycznie posiadający wszystko,
co niezbędne do osiągnięcia szczęścia. Jednak trawi ich wewnętrzny konflikt, popadają
w rutynę i zniechęcenie. Dzięki temu, iż autorka na przemian powierza narrację
bohaterom, możemy poznać tę samą historię z punktu widzenia zarówno Anity jak i
Adama.
Postać Marty, autorka wprowadza w
dalszej części, co prawda jej osoba funkcjonuje, niejako przemyka ponad
tematami, jednak nie jako konkretna nazwana osoba. Jednakże poznając jej imię
poznajemy jednocześnie motywację. Ogarnięta chęcią okrutnej zemsty kobieta z
pozoru nie łączy się z historią tych dwojga. Jej precyzyjny plan oraz jego
skrupulatna realizacja wzbudza w czytelniku potrzebę jak najszybszego
rozwikłania tej zagadki.
Ostatnią z postaci, która znacząco
wpływa na losy bohaterów jest Zo. Podobnie jak Marta, wydaje się nic go nie
łączy z pozostałymi. Anita znudzona codziennością, zamknięta w czterech
ścianach wspólnego mieszkania, podgląda go za pośrednictwem kamery
internetowej. Jaki będzie miał udział w tej historii? Dość powiedzieć, że
stanie się głównym rozgrywającym w tej grze.
Muszę przyznać, że niemal do 160
strony oczekiwałam rozwoju sytuacji. Nie do końca wątek rozpadającego się
małżeństwa, skupionego na poczęciu potomka wpisywał się w ramy gatunku za jaki
uważa się thriller. Magda Stachula porusza problemy, które w obecnych czasach stały
się przykrą codziennością. Problemy wywołane niemal mechaniczną działalnością
doprowadzają do frustracji załamania nerwowego, ucieczki od codzienności i
ludzi. Wzajemne pretensje, poczucie krzywdy i obwinianie za tą trudną dla
obojga sytuację doprowadzają do zdrady. Gdy pewnego dnia w swojej szafie
znajduje sukienkę, której z całą pewnością nie kupiła - zaczyna kiełkować w
niej podejrzenie, że ktoś próbuje wpędzić ją w obłęd. To jest moment, gdy akcja
zaczyna nabierać tempa a Anita powoli budzi się z letargu, w którym tkwi od
dłuższego czasu. Kolejnym przełomem, który zmusza dziewczynę do działania jest
odkrycie zdrady męża. Od tej chwili nie sposób oderwać się od lektury, a wątki
poszczególnych bohaterów zaczynają się cudownie ze sobą łączyć. Pościg, który
skończy się tragedią?!? A może szczęśliwym zakończeniem?!? Upewnił mnie w
przekonaniu, że ani czas spędzony z książką ani wydatek nie poszły na marne.
Pomimo tego, że w mojej ocenie akcja zbyt długo się rozkręcała, całość
przypadła mi do gustu i serdecznie Wam ją polecam!


Faktycznie można się nastawić na coś innego, ale mimo wszystko robi dobre wrażenie :)
OdpowiedzUsuń