Komedie kryminalne mają to do siebie, że są bardziej śmieszne lub
bardziej kryminalne. Kiedy nastawimy się na anegdoty to liczymy na ich
dużą ilość. Przez książkę Zbrodnia w wielkim mieście przeleciałam
błyskawicznie, kilka razy się uśmiechnęłam, ale tym razem nagły atak
śmiechu nie występował. Niestety. Alka darzę dużym szacunkiem i wiem, że
książka jest uznana za jedną z najlepszych, ale nie dla mnie. Przy
poprzednich publikacjach bawiłam się znacznie lepiej. Pamiętam z nich więcej i częściej o nich opowiadam polecając je innym. Ta książka była, ale czuję, że szybko o niej zapomnę...
Dlatego tak sądzę? To proste. Po przeczytaniu tej książki i rozmowie z autorem śmiem podejrzewać, że Alek idzie w stronę kryminału. Książki stają się stonowane, spokojniejsze, mniej śmieszne. Znaczy - nie zrozumcie mnie źle - nie są nudne, oj, nie! Jednak humor jaki tym razem daje nam pisarz jest inny - czuć to rzadziej, ale dosadniej.
Dlatego tak sądzę? To proste. Po przeczytaniu tej książki i rozmowie z autorem śmiem podejrzewać, że Alek idzie w stronę kryminału. Książki stają się stonowane, spokojniejsze, mniej śmieszne. Znaczy - nie zrozumcie mnie źle - nie są nudne, oj, nie! Jednak humor jaki tym razem daje nam pisarz jest inny - czuć to rzadziej, ale dosadniej.
No, ale na co możemy tym razem liczyć? Sandra, szefowa pisma "Marzenia i sekrety", jest atrakcyjną singielką i
fanką Tindera. Martyna, redaktorka w tej gazecie, to znudzona żona,
która swojego męża widuje raz na pół roku, a i wtedy niewiele mają sobie
do powiedzenia. Z kolei Iwona, graficzka, samotnie wychowuje dwójkę
nastolatków z piekła rodem. Wszystkie trzy przyjaźnią się i pracują
razem w niewielkim wydawnictwie prasowym.
Pewnej nocy, w czasie przymusowej, służbowej nasiadówki (i po kilku kieliszkach wina), wymyślają w żartach, jak popełnić morderstwo idealne i pozbyć się swojego szefa - seksisty, szowinisty i tyrana. Po kilku dniach ktoś realizuje ich plan. Szybko okazuje się, że osób, które miały powód, aby zabić upiornego biznesmana jest więcej: jego niewierna żona, bandyci, którym był winny spore pieniądze oraz jego kumpel, który dziedziczy po nim wszystkie interesy.
Kto z nich jest mordercą?
Jeśli znacie Alka i potraficie dobrze interpretować spis bohaterów rozwiązanie bardzo szybko przyjdzie. Jeśli pochłonie was lektura, poszlakę znajdziecie z początku, a rozwiązanie - no cóż - na samym końcu. Zabawa z Waldemarem będzie przednia, bo bidulek zniknie dwa razy w ciągu doby.
Sama lektura zachwyci czytelników, który do tej pory narzekali, że Alek Rogoziński żartuje sobie z wszystkiego i z wszystkich. Tym razem dostaniecie odpowiednią, dostosowaną do akcji dawkę - dla mnie jednak było jej za mało. Ale nie da się zadowolić każdego i za każdym razem. Alek się rozwija co widać i trzymam kciuki za niego z całego serca. Ale następnym razem poproszę o znacznie zabawniejszy i bardziej zamotlany kryminał, albo o komedię z dużą dawką cudownych dialogów.
Co nowego znajdziemy w Zbrodni w wielkim mieście? Szczerze to nie wiem. Autor dokładnie wie, które wydarzenia z świata realnego chce umieścić w książce i jak. Jest to dopracowane i idealnie komponuje się z akcją, czy sceną. Bo, czy pamiętacie aferę z wężem, który krążył po brzegu Wisły? Jego wylinkę znajdziemy na jednej stronie książki.
Nie brakuje tu zwariowanych kobiet, które knują, a potem próbują wyjść z twarzą z dziwnej sytuacji. Czytając książkę przypisywałam sobie znane mi kobitki do tych wariatek. I tak Iwona wreszcie mogła odpocząć - co prawda zdziwiło ją zachowanie domowników, ale przecież nie odmówi sobie wolnej chwili na dobrą książkę. Martyna jak i ja nie pogardzi truskawkowym winem kupionym na jarmarku bożonarodzeniowym, a Sandra no cóż - singielka pełną parą.
Na zakończeniu już dodam tylko tyle, że Zbrodnia w wielkim mieście, to lekka propozycja na długi wieczór kiedy potrzebujemy poczytać coś miłego, ale nie obyczajowego o miłości. A no i jest tu zastosowany chwyt marketingowy, który zachęca do lektury serii o Róży Krull - i za to wielki ukłon w stronę Alka, bo dość, że zrobił to w bardzo kulturalny i subtelny sposób, to jeszcze nawiązania są tak dyskretne, że nie poczujecie reklamy, a podświadomie zainteresujecie się tematem.







Książka czeka już w kolejce do przeczytania na mojej półce :)
OdpowiedzUsuńCiesze się. Jak skończysz, wróć i koniecznie napisz co sądzisz :)
Usuń