Poniedziałek to nowy dzień nowego
tygodnia i nie ma jak go zacząć od dobrej lektury. Wybierając książkę do
patronatu kieruje się nie tylko dobrą zapowiedzią, ale również autorem. Tym
razem dobrze mi znana autorka i jej kolejna książka. Seria "Sex"
zapoczątkowana Sex Machine zyskała kolejną historię. Ciesząc
się niezmiernie z otrzymanej propozycji postanowiłam, że nim zacznę czytać
dodam rozdanie. Jeśli więc jeszcze nie zgłosiliście się w tym poście (tutaj) to serdecznie zapraszam.
Jednocześnie zachęcam do lektury przedstawiającej dalsze losy bohaterów,
których znamy z poprzedniej części tej serii.
Garrett skończył studia ekonomiczne,
a po śmierci ojca, zmuszony jest przejąć rodzinny interes - biuro podatkowe.
Jednak to nie wszystko, ma świadomość, że bez jego wsparcia trzy młodsze
siostry i nadopiekuńcza matka pozostaną
bez środków do życia. Kolejny obowiązek, na który się godzi, licząc
jednocześnie, że któregoś dnia przyjdzie dzień w którym dane mu będzie spełniać
swoje marzenia. Życie go nie rozpieszcza. Równolegle poznajemy też Lauren,
która wiele już w życiu doświadczyła. Po ciężkich i trudnych latach z matką
alkoholiczką i narkomanką stała się biznesmenką. Jednak nie taką jak byśmy
myśleli. Dobrze zainwestowany spadek po babci w kwiaciarnie okazał się świetnym
pomysłem. Tych dwoje zna się od dziecka. Szkoła podstawowa była dla nich
zabawą, ale i wspólną walką. Przez lata trwali przy sobie, wspierali się, a ich
drogi nigdy się nie zeszły. Każdy jednak wiedział, że ich przyjaźń to coś
więcej. Oboje spędzają obecnie razem wolny czas na siłowni, a ich tradycją stał
się poniedziałkowy obiad. Pewnego dnia jednak obiad zostaje zwieńczony
nietypowym deserem. Szybki seks kończy się jednak porażką. Któregoś dnia bohaterowie
jedząc jak zwykle skrzydełka i pijąc piwo, poruszają temat wspólnej nocy. Oboje
obwiniają siebie za to że nie wyszło. Lauren nigdy nie była zbyt pewna
siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o seks, w czym utwierdził ją jej były
mąż. Garrett natomiast, zawsze był zbyt pewny siebie, uważa się za niezwykle
doświadczonego w tej sferze życia, niezliczone przelotne przygody
i kobiety, z którymi dotąd spędzał noce nazywają go bogiem seksu. Pomimo
tego iż Lauren uważa ich wspólną noc za totalną katastrofę i boi się, że ta
negatywnie wpłynie na ich pozytywne relacje Garrett się nie poddaje. Prosi o
jeszcze jedną szansę, aby jej udowodnić, że to nie była jej wina. Miejscowy
przystojniak proponuje jej swojego rodzaju układ, tydzień na udowodnienie jej
jak bardzo się myli. Jest tylko jeden mały szczegół - Lauren ma mieć tylko sukienkę i
szpilki.
M.S. Force utrzymuje styl pisania, jednak
odniosłam wrażenie jakby trochę przekombinowała tę historie. Nie zmienia to
faktu, że musiałam trochę ochłonąć po tej lekturze zanim sięgnęłam po kolejną
książkę. Przystępny i lekki styl, bardzo obrazowe przedstawienie scen
intymnych między bohaterami, podgrzewały emocje i nie pozwalały się oderwać od
książki. Autorka po raz kolejny udowadnia, że nie boi się nazwać spraw po
imieniu. Literatura erotyczna w wydaniu Force jest dla odważnych.
Jeżeli ktoś jest wrażliwy na słowa poniekąd wulgarne to nie powinien jej brać
do rąk. Jeżeli ktoś ma bujną wyobraźnię to może się spocić wyobrażając sobie
wszystkie te sceny!
Sex God to jednak książka nie tylko o seksie. Czytając książkę wróciłam
do moich prywatnych chwil i lat. Szkoła podstawowa, gdzie dziewczyny wielokrotnie
były nękane. Dziś to dziewczyny biją chłopaków, lecz ja pamiętam inne czasy.
Tak też w tej książce znajdziemy przemoc i chęć pomocy. Drugim tematem
poruszanym jest przyjaźń damsko męska. Czy istnieje, czy też prędzej czy
później skończy się to seksem i końcem relacji?
Jak mam porównywać tę część do Grey'a
- bo przecież większość go czytała, reszta się nie przyznaje ;) - to ta książka
jest mocniejsza. Jeśli czytaliście Oczy wilka albo Szkołę żon i się
podobały, to ta lektura może być za ostra. Jesteś zaś szukasz mocnego tekstu z
gorącymi scenami oraz ostrym słownictwem to polecam!
Mnie nie jest straszna żadna lektura. Czy to słodkie bajki, czy gorący,
wirujący seks. Sex God to jednak lektura, która przyda się w te zimne
jesienne wieczory. Przez skórę czuję, że na tej części się nie skończy, bo
kolejne gorące spojrzenia zapowiadają kontynuację tej serii...
Mnie nie jest straszna żadna lektura. Czy to słodkie bajki, czy gorący, wirujący seks. Sex God to jednak lektura, która przyda się w te zimne jesienne wieczory. Przez skórę czuję, że na tej części się nie skończy, bo kolejne gorące spojrzenia zapowiadają kontynuację tej serii...


Komentarze
Prześlij komentarz