Na pastwisku
zostaje znaleziona młoda kobieta. Ma skrępowane na plecach ręce, a na podeszwach
jej stóp ktoś wytatuował współrzędne geograficzne. - Podoba się? Oj mi się bardzo spodobało. Nie żebym była jakąś fetyszystką, ale jaką miazgę w głowie musi mieć osoba, która dokonała takiej zbrodni? A no ma, pytanie czy słyszy głosy, czy to tylko polowanie, w którym ofiar będzie więcej? Do rozwiązania sprawy zostają
przydzieleni: Beatrice Kaspary oraz Florin Wenninger. Ona, niezwykle ambitna obdarzona
analitycznym umysłem dzięki czemu jest niezwykle skuteczna. On zdystansowany,
skrupulatny, nie ulegający emocjom. Tworzą doskonały zespół. Gdy odczytują
pozostawione na miejscu zbrodni ślady rozpoczyna się polowanie. Zaskakująco
szybko okazuje się, że kobieta nie jest jedyną ofiarą. Śledczy odnajdują bowiem
skrytkę w miejscu podanych przez mordercę współrzędnych makabryczne znalezisko.
To jednak nie wszystko, odnajdują tam również list, w którym ktoś dziękuje im
za udział w poszukiwaniach oraz zostawia kolejną zagadkę. Policjanci podejmują
grę gdyż przeczuwają, że stawką w niej będzie życie kolejnej osoby.
Wyśmienity
kryminał. Autorka stopniowo wprowadza czytelnika w szczegóły okrutnej zbrodni.
Kryminał powoli nabiera tempa. Jednak powoli wcale nie oznacza, że książka
jest nużąca. Przeciwnie z każdą stroną wciąga coraz bardziej. Czytelnik jest
świadkiem emocji, które w trakcie śledztwa targają policjantami. Początkowa
determinacja w działaniu, czasochłonna analiza zebranych danych i bezustanne
omawianie szczegółów dochodzenia stopniowo ulega miejsca zniecierpliwieniu i
złości. Po żal i przytłaczające poczucie winy. Naciski ze strony przełożonych
dodatkowo potęgują poziom stresu. To wszystko nieuchronnie prowadzi do ślepego
zaułka. Impas, w którym znajdują się nasi bohaterowi doprowadza do sytuacji, w
której zaczynają poddawać w wątpliwość tezę o tym, że w tym rozdaniu to oni są
stroną polującą.
Fantastycznie wykorzystany temat geocachingu, o którym tak na marginesie nie miałam bladego pojęcia. Zagadki, poszukiwania skrytek i fantów, specyficzny język uczestników tej zabawy stanowi idealny trzon tej historii.
Fantastycznie wykorzystany temat geocachingu, o którym tak na marginesie nie miałam bladego pojęcia. Zagadki, poszukiwania skrytek i fantów, specyficzny język uczestników tej zabawy stanowi idealny trzon tej historii.
Fascynująca
lektura, niemal do ostatnich stron trudno połapać się o co w tym wszystkim
chodzi. Brak punktów zaczepienia, faktów które w jakikolwiek sposób mogłyby
łączyć ofiary i przede wszystkim brak motywu, powoduje że zakończenie tej
historii jest nieoczekiwanie i szokujące.
Znikoma warstwa obyczajowa z pewnością będzie stanowiła dodatkowy plus dla fanów tego gatunku. Co prawda Ursula Poznanski wprowadza kilka wątków, które można by uznać za poboczne, ale te idealnie dopełniają całość. Powodują, że postacie stają się barwne, a ich historie pełne.
Znikoma warstwa obyczajowa z pewnością będzie stanowiła dodatkowy plus dla fanów tego gatunku. Co prawda Ursula Poznanski wprowadza kilka wątków, które można by uznać za poboczne, ale te idealnie dopełniają całość. Powodują, że postacie stają się barwne, a ich historie pełne.
Doskonały
- w mojej ocenie - styl autorki, porywa odbiorcę i z czystą przyjemnością brnie się przez kolejne strony. Pełna błyskotliwych dialogów lektura trzyma w napięciu
do ostatnich stron, czego chcieć więcej? No może kolejnej części, która czeka już na półce.


Czuje sie zachecona do przeczytania :) to chyba cos w sam raz dla mnie
OdpowiedzUsuńCiesze się bardzo :) Będziesz zadowolona. Zdecydowanie jest jedną z tych mocniejszych propozycji tego gatunku :)
OdpowiedzUsuńBędę musiała przeczytać :D
OdpowiedzUsuńPolecam, szczególnie ten tom. Kolejny jest dobry, ale już nie tak.
Usuń